niedziela, 13 stycznia 2013
Avetpharma - Bratek Plus
Witajcie!
W listopadzie na blogu http://rincewind99.blogspot.com zostałam wybrana do testowania suplementu diety Bratek Plus firmy Avetpharma.
Dziś przyszedł czas na podzielenie się z Wami moimi spostrzeżeniami po niemal dwumiesięcznej kuracji. Zadaniem tego suplementu jest utrzymanie prawidłowego stanu skóry i pomoc w oczyszczeniu jej.
Zawiera on wyciąg z ziela fiołka trójbarwnego, którego działanie wspiera cynk.
Do testów otrzymałam 2 opakowania suplementu. Każde z nich zawierało 50 tabletek. Moja kuracja rozpoczęła się następnego dnia od otrzymania przesyłki. Suplement przyjmowałam regularnie według zaleceń producenta, mianowicie 2 tabletki dziennie - jedną rano i jedną wieczorem. Nie było żadnych problemów z połykaniem tabletek, ponieważ są one dość małe. Mają lekko ziołowy posmak i zapach, ale nie stanowi to żadnego problemu.
Mam cerę dość tłustą, z tendencją do powstawania zaskórników i rzadko niewielkich stanów zapalnych. Około 2 tygodnie po rozpoczęciu kuracji na mojej twarzy pojawiło się kilka wykwitów zapalnych, co sądzę było skutkiem działania oczyszczającego bratka na skórę. Po kilku dniach zmiany te ustąpiły i nie pojawiły się ponownie. Obecnie pod koniec kuracji moja skóra jest dość oczyszczona, jest widocznie mniej zaskórników i rzadko pojawi się jakiś mały stan zapalny. Zaobserwowałam, że nie zmniejszyło się jednak przetłuszczanie się skóry.
Podczas kuracji nie wystąpiły u mnie żadne skutki uboczne w związku z przyjmowanym preparatem, również ze strony układu pokarmowego.
Skład:
Zalety:
- małe tabletki, łatwe do połknięcia
- widoczne oczyszczenie skóry
- mniejsza ilość zaskórników
- zmniejszenie częstotliwości występowania zmian zapalnych na skórze
Wady:
- nie reguluje i nie zmniejsza przetłuszczania się skóry
- tabletki mają lekko ziołowy posmak i zapach (lecz nie jest to dużym problemem)
- po ok. kilkunastu dniach od rozpoczęcia kuracji na skórze pojawia się większa liczba wykwitów zapalnych, w związku z oczyszczaniem skóry
Podsumowując, mogę polecić Wam ten suplement. Przyjmowany regularnie i przez dłuższy okres czasu faktycznie może przynieść dobre rezultaty, oczywiście w połączeniu z odpowiednią pielęgnacją naszej cery. Jednak nie zapominajmy, że samym suplementem nie wyleczymy zaawansowanych zmian na skórze. Wtedy, działający w pojedynkę, może okazać się on jednak niewystarczający.
Ogólnie rzecz biorąc, preparat ten polecam osobom z cerą problematyczną, które potrzebują delikatnego oczyszczenia skóry i poprawy jej wyglądu.
Moja ocena: 5/6
Pozdrawiam Was gorąco w ten mroźny wieczór :)
Camille
środa, 9 stycznia 2013
Yves Rocher - Żel pod prysznic, Bez
Witajcie!
Dzisiejsza notka będzie o żelu pod prysznic firmy Yves Rocher, który wygrałam w jednym z rozdań. Żel ten bardzo przypadł mi do gustu, głównie ze względu na jego piękny zapach :)
Żel znajduje się w fioletowej, przezroczystej, plastikowej butelce o pojemności 200ml. Posiada wygodne, plastikowe zamknięcie.
Żel ma typową dla większości tego typu produktów, średniogęstą konsystencję. Nie ma problemów z wydobywaniem go z butelki. Dobrze oczyszcza skórę i nie wysusza jej. Bardzo dobrze się pieni. Jest wydajny. Ma piękny, intensywny i świeży zapach bzu. Zapach ten długo utrzymuje się na skórze po kąpieli. Jego cena wynosi ok. 20zł.
Skład:
Zalety:
- dobrze oczyszcza skórę
- nie wysusza skóry
- przyjemna konsystencja
- bardzo dobrze się pieni
- wydajny
- posiada piękny zapach świeżego bzu
Wady:
- cena - regularna wg. mnie jest troszkę wygórowana
Gorąco Wam polecam ten żel. Mnie bardzo on przypadł do gustu, głównie ze względu na jego przepiękny zapach bzu, który jest jednym z moich ulubionych :) Wg. mnie cena regularna tego żelu jest troszkę wygórowana w porównaniu do pojemności, ale przy dobrej promocji myślę, że można go nabyć w całkiem przyjemnej cenie :)
Moja ocena: 5,5/6
Pozdrawiam Was serdecznie,
Camille
niedziela, 6 stycznia 2013
Yankee Candle :)
Hej!
Yankee Candlemania dopadła i mnie :)) Często spotykałam się z tymi produktami na różnych blogach i zastanawiałam w czym tkwi ich fenomen. Więc zakupiłam kominek, woski i już wszystko jest jasne :) Jestem nimi wprost zachwycona! Rewelacyjnie wypełniają swoim zapachem całe pomieszczenie i nadają mu klimat.
Kominek zakupiłam w Rossmannie za całe 9,99 zł. :) Myślę, że to cena całkiem przyzwoita jak na tego typu produkt. Jest niezbyt duży, ale jak najbardziej wystarczający do codziennego użytkowania.
Woski natomiast zakupiłam w Mydlarni Hebe, która w dniu 31.12 miała ciekawą promocję na nie. Otóż każdy wosk z oferty sklepu był objęty rabatem 25%. Tak więc woski, których cena normalna wynosi 6zł/szt, zakupiłam za 4,50zł. :)
Zdecydowanie jestem miłośniczką zapachów kwiatowych, świeżych i lekkich, które nie będą przytłaczały i nie będą zbyt słodkie. Z bogatej oferty wosków wybrałam 5 zapachów, które wg. ich opisów najbardziej by mi odpowiadały. Muszę przyznać, że wszystkie z nich bardzo przypadly mi do gustu, pachną obłędnie :)
Zapachy które wybrałam to:
- True Rose
- Fresh Cut Roses
- Pink Lady Slipper
- Lilac Blossoms
- Loves Me, Loves Me Not
A Wy znacie już Yankee Candle? Jakie są wasze ulubione zapachy? Czy mogłybyście polecić mi jeszcze jakieś ciekawe świeże, kwiatowe zapachy z ich oferty do wypróbowania? Zapraszam serdecznie do komentowania :)
Pozdrawiam Was gorąco,
Camille
piątek, 4 stycznia 2013
Pollena Ewa - Eva Natura Herbal Garden, Tonik do twarzy z ekstraktem z czerwonej koniczyny
Hej!
Dzisiejsza notka będzie o toniku do twarzy z ekstraktem z czerwonej koniczyny firmy Pollena Ewa. Zauważyłam, że produkt ten ostatnio dość często pojawia się na blogach, więc postanowiłam przetestować go i ja :)
Tonik znajduje się w plastikowej, przezroczystej butelce o pojemności 200ml. Butelka posiada wygodne plastikowe zamknięcie, z którego możemy dozować na płatek kosmetyczny odpowiednią ilość toniku, bez obawy, że wyleje się go za dużo. Szata graficzna jest bardzo przejrzysta i przyjemna dla oka.
Tonik dobrze oczyszcza i odświeża cerę. Nie wysusza i nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry - mam wrażenie, że wręcz ją delikatnie nawilża. Nie zawiera alkoholu. Po użyciu nie ma tłustej warstwy na skórze. Posiada intensywny zapach - przypominający trochę ziołowy, jakby zapach koniczyny lub świeżo ściętej trawy. Mnie ten zapach nie przeszkadza, po pewnym czasie używania tego toniku już się do niego przyzwyczaiłam. Po aplikacji na skórze zapach ten dość szybko ulatnia się, więc nie jest on bardzo uciążliwy. Zaletą toniku jest jego skład, w którym znajdziemy dość sporo naturalnych składników. Tonik nie podrażnia i nie powoduje zaczerwienienia skóry. Jest wydajny. Dużym plusem jest jego przystępna cena, która wynosi ok.9zł. Można go kupić m.in. w drogeriach Rossmann.
Skład:
Zalety:
- odświeża i oczyszcza skórę
- delikatnie nawilża
- nie powoduje uczucia ściągnięcia skóry
- skóra po aplikacji nie lepi się
- nie zawiera alkoholu
- nie podrażnia skóry
- wydajny
- przystępna cena (ok.9zł)
- łatwo dostępny (np. drogerie Rossmann)
Wady:
- intensywny, ziołowy zapach (może to być minus dla osób nie lubiących takich ziołowych zapachów)
Podsumowując, mogę Wam polecić ten tonik. Ja posiadam cerę dość tłustą i u mnie sprawdza się całkiem nieźle. Fajnie odświeża i tonizuje cerę, więc robi to, co do zadań toniku należy. Posiada dość dużo zalet, więc myślę, że za taką przystępną cenę warto go wypróbować.
Moja ocena: 5/6
I na koniec bonus :)
Tonik + ogon mojego pomocnika w robieniu zdjęć, czyli Małego Blogera, nadzorującego jak zwykle właściwy przebieg sesji zdjęciowej na bloga :)
Pozdrawiam Was cieplutko,
Camille :)
wtorek, 1 stycznia 2013
Kocia notka :)
Hej!
Ostatnio na blogach coraz częściej można spotkać notki o zwierzakach :) Więc korzystając z tego, że dziś Nowy Rok, postanowiłam zrobić luźniejszą notkę, której główną bohaterką będzie moja kotka - Tosia :)
Otóż Tosia jest ze mną już ponad 4 lata. Jak chyba każdy kot uwielbia spać, jeść (nawet wszelkie chipsy i ciasteczka :) ) i wylegiwać się w różnych, czasami dziwnych miejscach w domu. Jest bardzo ciekawska i jest moim tzw. ,,pomocnikiem" w robieniu fotek na bloga - prawie żadne zdjęcia do notek nie mogą powstać bez jej udziału (czyt. przeszkadzaniu w ich robieniu, czyli wpychaniu się przed obiektyw lub zasłanianiu światła) :)
A oto i ona :)
Na koniec jeszcze wrzucam kilka fotek fajerwerków, które udało mi się wczoraj zrobić :)
Pozdrawiam Was serdecznie,
Camille :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)






















































